SanDisk Eye-Fi – test karty SD z Wi-Fi

Koniec wymówek, że zapomniałeś skopiować zdjęcia z karty.
SanDisk Eye-Fi 4 GB + Wi-Fi
W pracy, w której nie sposób obejść się bez kart pamięci (np. we współczesnej fotografii), zawsze prędzej czy później pojawia się problem ze zbyt małą ilością miejsca na nośniku, a co za tym idzie, konieczne są przerwy na kopiowanie materiału. W odpowiednio pojemne nośniki są wyposażone komputery, ale przecież nie da się połączyć na stałe karty SD z komputerem. A właściwie nie dawało się, bo za sprawą firmy SanDisk oraz techniki Eye-Fi można mieć przykładowo w aparacie fotograficznym nośnik o praktycznie nieskończonej pojemności.
SanDisk zaprezentował urządzenie, które ułatwi życie wielu osobom. Najpojemniejsze dostępne na rynku karty SD mają 64 GB i choć zapełnić taką kartę w kilkanaście godzin byłoby bardzo trudno, to przynajmniej raz, pod koniec dnia, trzeba skopiować dane na dysk komputera stacjonarnego lub przenośnego, aby móc je poddać obróbce. A jak zrobić, żeby po powrocie od razu mieć choć część danych na komputerze? O tym za chwilę.
Po otwarciu pudełka oczom ukazuje się adapter oraz karta SD, która wygląda jak najzwyklejsza karta SD; tylko napis Wi-Fi zdradza, że to coś więcej. I faktycznie: oprócz 4 GB pamięci umieszczono w niej nadajnik Wi-Fi. To właśnie dzięki temu małemu dodatkowi można zyskać pojemność równą pojemności nośnika zainstalowanego w komputerze.
Wcześniej kartę trzeba umieścić w adapterze, a samo urządzenie podłączyć do portu USB. Sprzęt rozpoznawany jest jako zwykła pamięć przenośna; po otworzeniu katalogu z jej zawartością ukazuje się kilka ikonek, w tym pozwalająca uruchomić instalator. Instalacja to nic trudnego, a po zakończeniu pojawiają się okienka z opcjami konfiguracji. Ważna informacja: mimo że karta jest wyposażona w nadajnik Wi-Fi, nie można konfigurować jej na odległość; musi być wtedy umieszczona w adapterze.
Zaczynamy od wskazania karcie sieci, przez którą ma się łączyć z komputerem. Urządzenie samo skanuje dostępne bezprzewodowe, a użytkownik musi wybrać z listy jedną z nich i podać hasło do niej. Jeszcze tylko chwila ? i sieć zostaje zapamiętana oraz dodana do listy znanych. Jeśli sprzęt z kartą SanDisk pojawi się w zasięgu którejś z nich ? połączy się i będzie gotowy do transferu danych.
Następnym krokiem jest ustawienie, osobno dla zdjęć i filmów, folderów docelowych oraz skonfigurowanie opcji tworzenia podfolderów, np. określenie, czy ma się pojawiać informacja o dacie utworzenia pliku.
Ciekawą, choć raczej mało użyteczną opcją są powiadomienia o podjętych przez kartę działaniach oraz ich rezultatach (przez SMS, mejl lub wpisy na portalach społecznościowych):
- o rozpoczęciu przesyłania multimediów,
- o przerwaniu transferu (np. z powodu wyjścia z zasięgu sieci),
- o wznowieniu transferu,
- o pomyślnym zakończeniu transferu.
Oto przykładowy zrzut ekranu z odebranej wiadomości o pomyślnym zakończeniu przesyłania danych.
Jak widać, w wiadomości dostajemy nawet miniaturki zdjęć.
Ostatni ekran pozwala wybrać, w jakim trybie mają być przesyłane zdjęcia. Można kopiować na PC wszystkie pliki automatycznie lub wskazywać te, które mają zostać wysłane, przy użyciu opcji w aparacie. Większość osób, naturalnie, wybierze opcję ?automatycznie?.
W zakładce ?nieskończona pamięć? ustawiamy procent wykorzystania karty, przy którym rozpocznie się przesyłanie danych.
Po ustawieniu wszystkich opcji pozostaje zrobić próbne zdjęcie i sprawdzić, czy wszystko działa poprawnie. Jeśli tak, to w prawym dolnym rogu ekranu, tuż nad zegarem systemowym, pojawi się małe okienko z miniaturką zdjęcia (lub symbolem filmu, jeśli to on jest akurat przesyłany). Miniaturce towarzyszy wskaźnik postępu.
W naszych testach pomiary wykazały, że prędkość przesyłania plików waha się w granicach 800?1000 KB/sek.
Podsumowanie
Werdykt? Pomysł SanDiska jest po prostu świetny, jednak trzeba przyznać, że nie jest dla wszystkich. Dla fotografów pracujących w terenie raczej się nie nada ze względu na brak Wi-Fi, a wtedy do zapełnienia pozostaje tylko 4 GB pamięci. Jednak w studiu wyposażonym w sieć bezprzewodową okazuje się to po prostu strzałem w dziesiątkę. Problemem nie będzie nawet automatyczna synchronizacja zdjęć seryjnych: transfer danych nie zatrzymuje się, a jedynie nieco zwalnia (z 1000 KB/sek. do 800 KB/sek.), tak więc zakładka ?nieskończona pamięć? w oprogramowaniu karty to nie tylko puste hasło. Jeśli tylko użytkownik nie będzie bezmyślnie naciskał spustu migawki, robiąc cztery zdjęcia na sekundę, to jest szansa na to, że 4-gigabajtowa przestrzeń nośnika nigdy się nie zapełni, bo dane prawidłowo przesłane na dysk twardy komputera są kasowane. Właściwie jedynym ograniczeniem w tym przypadku będzie pojemność nośnika w komputerze docelowym, a ta raczej szybko się nie skończy, bo zazwyczaj idzie w setki gigabajtów, albo nawet tysiące.
Rozwiązanie SanDiska to jednocześnie świetna rzecz dla użytkownika domowego. Robienie zdjęć swoim dzieciom czy chociażby znajomym podczas imprezy we własnym domu staje się wyjątkowo wygodne, podobnie zresztą jak krótkie sesje na dworze: po przyjściu karta i tak nawiąże połączenie z komputerem, wystarczy więc na chwilę położyć gdzieś włączony aparat.
Są dwie wersje karty. Pierwsza jest dokładnie taka sama jak przetestowana przez nas: ma pojemność 4 GB i kosztuje 219 zł. Druga będzie bezpieczniejszym wyborem dla tych, którzy zamierzają wykonywać zdjęcia seriami bez opamiętania: zapewnia 8 GB i kosztuje 300 zł.
Źródło: pclab.pl




