Nasze kobiece udogodnienia » Dyskusje


Skarpetku złuszczajace naskórek. Hit czy kit?

  • Członek
    8 grudnia 2016

    Od jakiegoś czasu w drogeriach można nabyć skarpetki których producenci obiecują bezbolesne a dokładne złuszczanie naskórka. Skarpetki zawierają kwasy: glikolowy, mlekowy, salicylowy, cytrynowy i mocznik. Moje pytanie kieruję do dziewczyn które je stosowały. Tak szczerze, czy faktycznie warto? Dla mnie efekt zadowalający to taki jak po wykonanym w salonie pedicure, stopy powinne być mięciuśkie i zadowolone. Jak długo utrzymują sie efekty domowego złuszczania, jak zachowuje sie skora, czy nie jest zbyt przesuszona? Z góry dziękuję za odpowiedzi.

  • 8 grudnia 2016

    Kupujesz skarpetki za grosze i w domowym zaciszu możesz sobie wykonać zabieg. To wielki plus. Natomiast zawsze coś odbywa sie kosztem czegoś. Tu na efekty czekasz 7- 10 dni bo troche trwa nim skóra się złuszczy. W salonie miałabyś stopki bobaska od razu :) Druga sprawa... Nie każdy lubi jak mu sie sypie z nóg. Dosłownie! Odpadając ą skórę do czasu całkowitego złuszczenia masz w skarpetkach, rajstopach, łóżku... Generalnie estetycznie nie jest. Uczucie przez pierwsze dwa dni też takie sobie, stopy wydają sie strasznie suche. Efekt końcowy naprawdę ok, utrzymuje sie tak jak po zabiegu profesjonalnym. Jak dla mnie to zabieg dla dziewczyn, kobiet które mają czas na taką zabawę no i bardziej na zimę niż lato. Nie wyobrażam sobie płatów skóry wystających z klapek :)

  • Członek
    11 grudnia 2016

    Na mnie takie skarpetki kompletnie nie zadziałały. Co prawda dbam bardzo o stopy ale myślę, że znalazłoby sie coś co mogłoby sie złuszczyć. A nie zadziało się nic, nawet skóra nie była jakoś bardziej wysuszona! Nie bedę już więcej robiła podejścia do tego wynalazku skoro sprawę załatwiam moczeniem stóp, tareczką i wcieraniem kremu.

  • 11 grudnia 2016

    Wolę pielęgnować stopy w sposób tradycyjny. Nie testowałam skarpet złuszczających ale widziałam jak obeszły sie z nogami kuzynki. Z pięć dni łuszczyły jej się stopy a efekt był taki jak u mnie po jednym seansie w łazience :)