Nie będzie o świętach ;)


  • Czytałam pamiętnik Mayako, patrzyłam na jej córkę i wspominałam ....

    Harcerstwo zapewne wielu osobom kojarzy się ze znienawidzonym socjalizmem i okresem, kiedy wszystko przesiąknięte było propagandą. Wychowywałam się w tych czasach, dorastałam, kiedy socjalizm dominował, a czerwone szturmówki i pochody pierwszomajowe pamiętam do dziś. Harcerstwo jednak to moje najlepsze wspomnienie, z jakim mogę się dziś zmierzyć, jeśli chodzi o tamte czasy. Owszem zdarzały się patriotyczne alerty, specjalne apele z okazji i bez okazji poświęcone tak ważnym wydarzeniom, jak urodziny I sekretarza, jednak to tylko drobny dodatek do tego, co pamiętam. Przede wszystkim z harcerstwa wyniosłam samodzielność. Jako osoba bardzo nieśmiała nigdy nie narzekałam na nadmiar przyjaciół. Zbiórki i obozy wymuszały na mnie nie tylko obcowanie z innymi, ale też tak popularne zdobywanie sprawności po prostu uczyło mnie prostych czynności. Najmilej jednak wspominam podchody i biegi za zajączkiem. Tak, jak potrafili się bawić harcerze nie potrafił chyba nikt inny, a pod płaszczykiem propagandy rozwijała się naprawdę szczera przyjaźń i zwarte grono kumpli czy kumpelek. Nie pamiętam, żeby było tam miejsce na zawiść, obmawianie, nikt z nikim nie konkurował o lepszy makijaż czy markową torebkę. Spotkania przy ognisku, gawędy na bardzo różne tematy, często też gitara i piosenki, które jeszcze dziś można znaleźć w studenckich śpiewnikach. Niestety czasy już nie te i możliwości nie te, a przede wszystkim oczekiwania, bo niewielu rodziców zdecyduje się dziś puścić swoje dzieci do lasu pod namioty na wakacyjny obóz. Oczekują raczej luksusowych kwater z łazienką. Nie biorą jednak pod uwagę faktu, że tym samym nie tyle zapewniają swoim pociechom komfort, co odbierają niesamowite przeżycia. Przecież jak mówi powiedzenie: co nas nie zabije to nas wzmocni, a odrobina „leśnego strachu” jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

    Angeliko, w moich oczach jesteś świetną mamą 

     

3 comments
  • Polisza
    Polisza Dobrze rozumiem co masz na myśli, kiedyś przeglądając galerie Angeliki miałam podobne przemyślenia. Pozdrawiam
    December 20, 2013
  • drzewkoszczescia
    drzewkoszczescia No właśnie a mnie rodzice nigdy nie pozwolili wyjechać pod namiot (nawet z osobami zaufanymi) Przeszkodą były kleszcze, komary i brak bieżącej wody....
    December 20, 2013
  • mayako
    mayako ...ehh dziewczyny..dzięki:-)) jak to się mówi-co mi wyszlo w życiu to moja córka..sprawdziło się...starałam sie by nie była podobna do mnie..unikalam wszystkiego tego co moja mama ,chcialam inaczej..bardziej,ale tez z duża dozą bezpieczeństwa..harcerstwo ...  more
    December 21, 2013