dominice

  • Pewnie zabrzmi to jak banał ale jestem osobą, która zachwyca się i wzrusza dość szybko i z ogromną łatwością. Mieszkam we Wrocławiu od 3 lat jednak nigdy nie traktowałam go jako miejsca, które by mogło mnie zachwycić. Ale jednak ostatnio coś we mnie pękło. Masa problemów która sprawiła że potrzebowałam "swojego" miejsca na ziemi - miejsca w którym się wyciszę i chociaż przez chwilę będę w pełni sobą. I tym sposobem trafiłam do Parku Południowego. Pewnie gdy to przeczytacie pomyślicie park jak park - trochę zieleniny parę ławek - nic specjalnego. Ale ten park ma coś w sobie co przyciąga. Za każdym razem gdy jestem tam i szukam wyciszenia zawsze znajdzie się ktoś kto podejdzie i zagada - to właśnie to czyni to miejsce wyjątkowym i sprawiło że z każdą wizytą zachwycam się nim na nowo. Dziesiątki usłyszanych historii szczególnie od osób starszych, możliwość wygadania się osobie obcej, która nas nie ocenia. Setki zachwycających historii przez które płakałam, śmiałam się, cieszyłam się szczęściem pewnej starszej kobiety która wyszła na spacer ze swoją kilkuletnią wnuczką, którą widziała po raz pierwszy ponieważ jej córka mieszka za granicą - bezcenne. Dzięki temu miejscu odkryłam swój prywatny świat w którym mogę być sobą - wypłakać się po kłótni z chłopakiem, przemyśleć swoje dalsze życiowe plany i przede wszystkim zachwycić się ludźmi i naturą. A gdy nie ma mojej ulubionej Pani Joli - towarzyszki moich rozmów, spacerów i dokarmiania ptaków w parku biorę słuchawki i słucham Prince Royce'a i Shakiry - Deja vu - nawet ona ostatnio polubiła tę piosenkę ;).

0 comments