Szpitalne smętki c.d.

  • Wejrzałam w głąb siebie i pomyślałam, że w starzeniu się najgorszy jest chyba coraz bardziej zmniejszający się zakres możliwości. Już nigdy nie urodzę dziecka na przykład. Raczej nie będę już bardzo bogata. Nie wynajdę szczepionki na raka. Mam jeszcze szansę na bycie żoną (Żab zaczął mnie namawiać na ślub) czy na posiadanie domu z ogródkiem. Ale 30 lat temu wydawały mi się one o wiele bardziej realne. Wszystko było możliwe. Od którego momentu jedziemy już na tym co zrobiliśmy dotychczas? Kiedy przestajemy dokładać kolejne cegiełki do dorobku, osiągnięć, majątku? Bo do rozwoju dokładamy - mam jednak taką nadzieję! - do samego końca. Kiedy jest ten moment gdy jesteśmy na szczycie swoich możliwości, z którego droga prowadzi już tylko w dół? I czy mamy tego świadomość, że o, teraz to ja jestem najbardziej hoho? Chyba nie. Świadomość pojawia się kiedy ten moment już był. I może właśnie u mnie tak jest. Trzeba to po prostu przyjąć, choć niełatwo...Kiedy byłam całkiem smarkata wydawało mi się, że starzeją się tylko inni ludzie. Ci z pokolenia rodziców i jeszcze starszych. A my, ja i moi rówieśnicy, nigdy tego nie doczekamy. Że jesteśmy inni. Niezniszczalni. Pierwsi, którzy naprawdę żyją, naprawdę kochają i czują. Myślą. Z upływem czasu to poczucie wyjątkowości trochę się rozmywało i blakło. Pamiętam jakim szokiem było dla mnie gdy któregoś dnia posłuchałam tekstów piosenek Maryli Rodowicz autorstwa Osieckiej. Wcześniej zawsze gdzieś tam była, śpiewała, ale była dla mnie tak przedpotopowa i przez to zupełnie nie z mojej bajki, że nawet nie zwracałam uwagi na to co śpiewa. Byłam naprawdę zdziwiona gdy okazało się, że te teksty mogłaby napisać moja rówieśnica. To one już wtedy to wiedziały? To się takie rzeczy już na świecie działy zanim ja je przeżyłam, przerobiłam? Też były zdrady, rozterki, rozstania, łzy i cierpienie? Zawsze tak samo trudne i bolesne? A jeśli były w tamtym pokoleniu, takie same jak nasze, identyczne, tak głębokie i prawdziwe...to przecież musiały też być w poprzednim. I w poprzednim. I wielu, wielu poprzednich. Niczego nie odkryliśmy, nic nie jest naszym dziełem. Podobnych uczuć doświadczali ludzie od zarania dziejów. Czy dopuszczenie do siebie tej świadomości pomaga nam pogodzić się z przemijaniem? Czy wręcz przeciwnie, odbiera tym naszym wysiłkom sens? No bo skoro już tylu ludzi przede mną przeżywało podobne rzeczy to po co komu i moje przeżycia? Czy właśnie odkrycie tej powtarzalności, tego konsekwentnego, pokolenie po pokoleniu, klonowania ludzkich przeżyć, odbiera nam młodość? Do tego dochodzi przecież fizyczność. Dla kobiet bardzo trudna do przyjęcia (choć wszyscy znamy przecież i panów przerażonych utratą młodzieńczego wygladu). Coraz mniej jędrna skóra, coraz więcej kilogramów i zmarszczek. Zdradzające, jakby nie swoje zęby, wzrok, słuch...Sztywność stawów, koślawe paluchy i wiele, wiele innych. Jestem sprawna jeszcze wszystko mogę. Coraz wolniej i z coraz większym wysiłkiem, ale mogę. Może nigdy nie będzie mi dane sprawdzić jak to jest nie móc. Oby. Takie myśli przychodzą pewnie do głowy wielu ludziom w " pewnym " wieku. W szpitalu, gdzie właśnie takich osób jest najwięcej, jeszcze chętniej. Stąd pewnie i moje popłakiwanie. Takie nad sobą, nad światem. Szpitalne :)

5 komentarzy
  • Bryzeida oraz Moncheri lubią to
  • Kiniaa
    Kiniaa Starość zaczyna się wtedy, kiedy miejsce marzeń zajmują wspomnienia. Nie ważne ile ma się lat, jeśli w człowieku tli się jakaś pasja, potrzeba robienia czegoś to czas mija ale nie przecieka przez palce. Myślę sobie ze starość najbrutalniej rozprawia sie z...  więcej
    4 lipca 2017
  • Simi
    Simi Powinnaś wrócić do domu. Długo jeszcze musisz przebywać w szpitalu? W objęciach ukochanego, w swoim miejscu złapiesz oddech i właściwszą perspektywę. Przemijanie wpisane jest w życie każdego człowieka ale jednak w dużej mierze od nas zależy jak będzie prz...  więcej
    4 lipca 2017
  • Moncheri
    Moncheri Jedne możliwości już za nami a inne dopiero pojawiają się w naszym zasięgu. Tak jest urządzony ten świat. To nie musi być złe :)
    18 lipca 2017
  • Porky
    Porky Trochę mnie nie było, mam nadzieję że już u Ciebie już bardziej wakacyjne nastroje. Wybierasz się gdzieś?
    23 lipca 2017