Fajniedziałek :)

  • Dla mnie jednak niedziela to najlepszy dzień na decyzje. W spokoju i po ogarnięciu bałaganu w głowie, pojawiają się same. Czuję tylko, że je podejmuję, a właściwie już podjęłam. Tak było z Gnomem i tak jest ze Słodziakiem. W piątek bawiłam się świetnie, min. tańczyłam z ponad dwumetrowym koszykarzem, było naprawdę kapitalnie. Prawie wszyscy sporo wypili i knajpa była nasza. Na dzień dobry zamówiłam sobie tatara, którego idealnie doprawiłam i odstawiłam, żeby chwilę mu się smaki przegryzły. Nie wiem czy się przegryzły, bo go nie zjadłam, nie było kiedy, ciągle tańczyłam :) Sobotę przeleniuchowałam z książką Yoyo Moyes, a w niedzielę poczułam, że koniec ze Słodziakiem. przetrawiłam, przemyślałam, doszłam do wniosku, że chociaż wiele rzeczy mi w nim pasowało, to ta jedna – znikanie i milknięcie – redukuje wszystkie plusy. Potrzebuję faceta, przy którym będę czuła wewnętrzny spokój. A jeśli tak nie jest, wolę być sama. Usunęłam oba numery telefonów – żeby nie kusiło - i ponad 1500 SMSów. Przy niektórych łza mi się zakręciła…i to by było na tyle. Łza sentymentu. Był Słodziak, nie ma Słodziaka. A samopoczucie zupełnie przyzwoite :) Może również dlatego, że wczoraj inne rzeczy wysunęły się na plan pierwszy. Otóż mojej mamie od jakiegoś czasu psuł się telewizor. Trudno mu się dziwić, jest mniej więcej w wieku Mojego Syna. Poprosiła więc o pomoc w nabyciu nowego właśnie Jego. Były jeszcze obniżki cen czarnopiątkowe i znaleźli naprawdę fajny i w dobrej cenie telewizor. No i się zaczęło…Po podłączeniu okazało się, że coś się zawiesza. Pojechaliśmy telewizor wymienić. Po podłączeniu nowego ta sama historia. Syn, że to może być z powodu podłączenia analogowego i czy babcia ma kabel hdmi. A nie ma, a skąd ma mieć?! Pytał o to kilka razy, czy pan, który zakładał jej dekoder od kablówki nie zostawił może jakiegoś pudełka? Bo musiał zostawić, ten kabel jest na wyposażeniu dekodera…Babcia w stanie histerii, żeby z niej debila nie robił, jakby zostawił to by miała! Syn klika, kombinuje, a babcia siedzi i kibicuje mniej więcej w tym stylu: tak, tani telewizor to i gówniany! Po drodze wystąpił jednak nowy problem, z tych nie do rozwiązania. Bo ona w tamtym telewizorze miała taki timer co klikała i jej pokazywało 5 minut, 10, 15 i mogła sobie wybrać. „Babciu w tym telewizorze też jest timer, ale inny, pokażę ci jak obsługiwać”. COOOOOOO??????? Ona chce taki jak był w tamtym! Bo ona nam pokaże i może poszukamy w nowym telewizorze takiego samego. Kiedy po raz piąty podeszła do mnie ze starym pilotem, żeby mi pokazać nie wytrzymałam. Mamo w podpunktach : w nowym telewizorze nie ma takiego timera jak w starym. „Ale zobacz….” MAMO, CZY ZROZUMIAŁAŚ PUNKT PIERWSZY???!!! „DAJ MI SKOŃCZYĆ! NIE DASZ MI POWIEDZIEĆ I NIE WIESZ O CO MI CHODZI!!!!!” MAMO DAŁAM CI SKOŃCZYĆ JUŻ 4 RAZY, WIEM O CO CI CHODZI I NIE WIDZĘ POTRZEBY WYSŁUCHIWANIA TEGO PO RAZ KOLEJNY!!! Foch. A po chwili, że ona nie chce w takim razie nowego telewizora, bo nie można w nim ustawić timera. Młody eksplodował i zaczął pakować nowy. Ja : MAMO W NOWYM TELEWIZORZE JEST TIMER !!!!!!!!!!!!!!!!!!! „Ale nie taki, zobacz, tu jak klikałam…” MAMO WRACAMY DO PUNKTU PIERWSZEGO : W NOWYM TELEWIZORZE NIE MA TAKIEGO TIMERA JAK W STARYM !!!!!!!!!!!!!!!!!! Uczysz się obsługi nowego czy oddajemy telewizor? Nie wiem ile razy ten dialog się odbył. Wiele. W końcu z olbrzymim poświęceniem i wzdychaniem dającym nam do zrozumienia jak ją krzywdzimy, przyznała, że jest skłonna nauczyć się nowego. Ale telewizor dalej się wiesza. Młody kolejny raz : babciu przypomnij sobie, może gdzieś schowałaś ten kabel…ILE RAZY MAM MÓWIĆ, ŻE NIGDY GO NIE MIAŁAM!!!!! OK. Problem polegał na tym, że dziewczyna Syna pojechała na jakieś spotkanie, a nas zostawiła u babci i byliśmy bez samochodu. Niedziela po południu. W końcu ja mówię : Młody zbieraj się, idziemy kupić kabel. Pieszo! Poszliśmy. Po jakichś 2 km zadzwoniła babcia. Że właśnie sobie przypomniała, iż ma ten kabel, o który się tutaj rozchodzi i schowała go do szuflady. A wcześniej nie pamiętała, bo Mój Syn pytał ją ciągle o pudełko, to jak miała sobie przypomnieć o kablu! Poradziłam Mojemu Dziecku policzenie od stu w dół i zanim wróciliśmy do babci już udało Mu się jej się nie zabić. Telewizor działa. Timer chyba też, bo nie dzwoniła z histerią w nocy…A Moje Dziecko chyba powróci do pisania poradnika „100 sposobów jak zabić babcię”… :)

    W pracy luz, Szefowie na wakacjach, a wspomnień z piątku do wspólnego omówienia wiele :)

    Właśnie zadzwonił Mój Syn. Bo dzwoniła do niego moja mama. Bo ona odpaliła telewizor takim innym klawiszem i...:)

4 comments
  • Bryzeida
    Bryzeida Brawo za tzw. słodziaka :) Wielkie brawa za cierpliwość wobec rodzicielki. Ona jest cudowna i nawet świętego jest w stanie doprowadzić do zbrodni :)
    November 28, 2016 - 1 likes this
  • Kiniaa
    Kiniaa Trudno wykonać taki krok, odciąć się ale później nastaje ulga. Brawo!
    December 3, 2016 - 1 likes this
  • Amina
    Amina Przeczytałam właśnie historie Słodziaka. Dobrze, że usunęłaś go ze swego życia. Facet zagadka, nie lubię takich. Mężczyzna powinien być i wspierać gdy trzeba a nie znikać nie wiadomo gdzie i stwórca wiedzieć raczy na ile.
    December 6, 2016
  • Onica
    Onica Jak to dobrze, że mama ma Ciebie i syna. Lubię gdy o niej piszesz, macie wydaje mi się jedyne właściwe podejście do tego typu osobowości :) Można się wiele nauczyć, szczególnie gdy w obejściu ma się kogoś równie absorbującego :)
    December 7, 2016