Fajny dzień.

  • Dzisiaj jest ten dziwny dzień, kiedy wstałam i wszystko było OK. Może dlatego, że trzynasty. Nawet wyglądałam dobrze. Rano! I to nic, że później stłukłam fiolkę z perfumami, bo była resztka, w łazience będzie pachniało przez kilka dni, no i wiadomo, że jak się coś stłucze to na szczęście. Jak coś zwykłego się stłucze, a co dopiero ukochane perfumy! Szczególnie, że nie była to moja jedyna fiolka tego zapachu :) Pojechałam do ginekologa (niczego nie planuję, ale Słodziak wraca w piątek, a przegląd był dawno, więc…), tam też wszystko dobrze. W pracy w miarę spokojnie, Szefowie na urlopie, więc rozprężenie ogólne. Pani Problem niby się pogodziła z sytuacją, niby się uśmiecha, ale nie wierzę, żeby nie było już żadnych odsłon tego dramatu. Czy może raczej cyrku. W weekend bawiłam się z połową firmy, PP też była, ale spacyfikowana przez ilość ludzi, choć próbowała istnieć. Żal mi jej, bo wszyscy ją po prostu omijają. Albo ignorują, albo odganiają jak uprzykrzającą życie muchę…Nie jest to fajne, ale jest wynikiem jej długofalowych działań. Nie jestem pewna czy ona zdaje sobie z tego sprawę, ale nie zamierzam tego sprawdzać. W sobotę próbowała być miła, stawiała wszystkim piwo…Cóż, chyba nie tędy droga. Ja się cieszę, że udało mi się wymiksować z tej sytuacji bez zrobienia sobie z niej otwartego wroga, bo w jednej firmie byłoby ciężko.

    Jej Wysokość przeszła dzisiaj samą siebie. Wypytała mnie jak nazywa się mój nowy adorator, po czym znalazła koleżankę, która ma kogoś o tym nazwisku w znajomych na Fb. Dziewczyna była przy kompie, odpisała i ustaliły, że ona chodziła do szkoły z – najpewniej – bratankiem Mojego Słodziaka. I samego Słodziaka nie zna, ale „poczekaj, zaraz się dowiem”. I za parę minut informacja : bardzo spokojny, bardzo pozytywny człowiek, niech się koleżanka nie boi tylko się bierze bo warto :) Uśmiałam się, ale…jakoś tak mi miło, że mam podobne odczucia. Zobaczymy czy będę je miała dalej. W piątek Wzmiankowany wraca do Polski na całe 4 dni. Czy to wystarczy, żeby go poznać? Na pewno, żeby się trochę więcej o nim dowiedzieć niż wiem teraz :) Mimo wszystko mam obawy jak to będzie, ale w najgorszym wypadku…i tak po tych czterech dniach wyjedzie, więc obawy siłą rzeczy ciut mniejsze :) Do tego Jej Wysokość i Koleżanka Koordynatorka na wyścigi opowiadają mi o swoich bardzo prostych i bardzo pozytywnych mężach. Pracowitych, nie szukających problemów...A w domu nie ma wątpliwości kto jest gwiazdą i do kogo należy ostatnie słowo :) Poza tym, KK mówi, że jej mąż ma tak proste podejście do życia, że jej miliony odnóg i szuflad pobocznych z odczuciami, wątpliwościami i rozterkami, w ogóle się w nim nie mieszczą, więc siłą rzeczy ona też uczy się bez nich żyć. I przynosi jej to spokój i ukojenie. Hm. No zobaczymy :) Miał być bogaty, cierpliwy i starszy? Kasa i cierpliwość się zgadzają :)

4 komentarze
  • Lakotka
    Lakotka Czy wiek jest tak istotny gdy facet umie być cierpliwy a do tego jego portfel nie świeci pustkami ? :) Ja bym nie wyglądała za starszym tym bardziej że młodszy to zazwyczaj większa żywotność.... :)
    14 września 2016 - 1 lubi to
  • Magda30
    Magda30 Z takim mało skomplikowanym ale jednak romantycznym i lubiącym rozmowy panem mogłabym się zaprzyjaźnić :) Cztery dni to taki bezpieczny czas, jeśli będzie Wam ze sobą po drodze to i na dłuższe bycie razem znajdzie sie jeszcze w Waszym życiu sposobność :)
    14 września 2016
  • Tomi
    Tomi Właśnie, właśnie wypadałoby zrobić przegląd. Też dawno nie byłam...
    14 września 2016
  • oporanku
    oporanku Po ostatnim doświadczeniu właśnie miłego, pozytywnego człowieka Ci trzeba.
    14 września 2016