Tatuś się rozkręca...

  • Tatuś zagotował mnie dzisiaj po raz kolejny, ale chyba zaczynam używać w życiu nowej wiedzy bo niewiele mnie to obeszło. Kilka miesięcy temu poprosił mnie o pomoc w kupnie telefonu i przeniesieniu jego numeru z karty na abonament. Tak się stało. Ponieważ ma też telefon stacjonarny, dostał jakąś tam specjalną ofertę i abonament w wysokości 39 zł. No i OK. Przez 3 miesiące opłacał po to 39 zł i spoko. Ale w marcu dostał fakturę na ileś tam więcej (bez tej zniżki). Zadzwoniłam, kupa wyjaśniania, przełączania, aż odkryli, że przy telefonie stacjonarnym ojca nie było zapisanego jego PESELu, więc system po 3 miesiącach wyrzucił go z uprawnionych do zniżek. Chciałam podać ten jego PESEL, niestety, abonent musi to zrobić osobiście, poprosiłam więc pana żeby zadzwonił do ojca to mu abonent poda. Tak też się stało. Pan powiedział, że w fakturę za marzec wycofuje, a w kwietniu będą do zapłaty 2 abonamenty. Ze zniżką. Ojciec, że super, ekstra, dziękuje. A dzisiaj do mnie, że ja to tak lubię obiecać i nie załatwić do końca. Ja : ???????????? Akurat wszystko można mi zarzucić, ale nie to. Bo on dostał pismo, że ma zapłacić przelewem 39 zł i nie było w nim konta i on był w dwóch salonach i banku, czekał tam po wiele godzin, aż wreszcie się udało. Ja, że dalej nie rozumiem czego to ja nie załatwiłam. A ojciec, że gdybym załatwiła do końca to nie byłoby takiej sytuacji! Ja : tato, chcesz mnie obarczyć odpowiedzialnością za to, że twój operator nie wysłał ci konta w piśmie?! W tej sytuacji nie będę mu pomagać skoro robię to źle! W pierwszej chwili mnie zagotowało. A później pomyślałam, że nie mam wpływu na to jak mój ojciec ocenia świat, a w tym mnie. Mam wpływ na to czy się tym przejmę. I nie zamierzam :)

9 komentarzy