Zmiana stanu cywilnego, relacja.

  • Witam już oficjalnie jako żona MM. 

    Na wstepie napiszę - Tomi - dziękuję za wiadomość :D to miłe że ktoś pamięta. 

     

    No więc jak było... 

    Przed było duuuużo nerwów, stresu, jak ktoś organizował ślub i przyjęcie to pewnie wie. 22 czerwca była kłębkiem nerwów jak talala, w dodatku pojechałam zawieźć winietki na stoły ok 21 i sala nie ustrojona, do po 22 siedziałam i tak nie ustroili jak trzeba, co 23 czerwca od fryzjerki dzwoniłam i nawrzeszczałam na kobiete z która uzgadniałam że ma być tak jak x razy się spotykałyśmy i jak x razu ustalałyśmy. Suma sumarum sala jak i jedzenie, goście i wszystko dopisało jak trzeba :D 

    22.06 jeszcze po przyjeździe z sali rozryczałam się z braku sił, z tego że nie mogłam opleśc opaski jak trzeba było. Moja Przyjaciółka, tuliła mnie do siebie i oplatała to razem ze mną swoimi dłońmi. Taa której tak nie chciał MM na świadkową została nią, ponieważ to Ona była z Nami najdłużej - co ze mną przeszła to ja naprawdę dziwię sie że nie uciekła, to Ona pomagała nam we wszystkim, i gdy wylała się na Niego Jego siostra cioteczna która nawet nie zapytała czy coś mi trzeba, jak się czuję itd a punktem kulminacyjnym było: kto przy zdrowych zmysłach dzwoni 20 min przed podpisaniem papierów mówiąc że nie zdąży - nie była nawet na błogosławieństwie, nie przeprosiła do tej pory... tak jakby nic sie nie stało, na przyjęciu jak wyszła jej mąz tłumaczył że ona nic nie wiedziała więc wyśmiałam go co kilka osób widziało i słyszało i puściłam odpowiednią wiązankę aż mu głupio było, bo o wszystkim wiedziała zarówno ona jak i on. A teraz Naszą Świadkowa czyli Moją Przyjaciółkę spotkała po tym wszystkim taka tragednia że głowa mała, co i ja przeżywam bardzo, bo Jej rodzina jest dla mnie bardzo bliska. Gdzieś już czytałam, że po ślubie jest śmierć, dlaczego tylko w tym przypadku tak musiało się wydarzyć...

     

    23.06 rano wstałam, uprasowałam koszule, przyszykowałam co trzeba i pojechałyśmy z A. (Świadkową) do fryzjera, do kosmetyczki, rachu ciachu i do domu, witanie gości, ubieranie się, witanie gości znów, błogosławieństwo, i do kościoła - w drodze dowiedzieliśmy się że siostra cioteczna MM nie będzie świadkową. Po przyjeździe podpisalismy papiery i poszlismy przed wejście. Mojemu MM co nigdy się nie śpieszyło do ślubu aż się wyrywał gdy jeszcze nie grali (mieliśmy znajomego organistę i skrzypaczkę - spełniłam marzenie o zgranym duecie na 2 piękne głosy i organy i skrzypce - sama wybierałam co mają zagrać, śpiewać - zrobili niespodzianke że głowa mała zaskoczona byłam ich wykonaniem zaangażowaniem i wszystkim, oraz jakie będzie czytanie i Ewangelia) i chciał iśc że mną przed ołtaż. Az sie wyrywał :) Uroczystośc przebiegla bardzo dobrze, mi nerwy puściły i MM złapały. Pózniej wspólne zdjęcia, częśc gości pojechała na chwilę jeszcze na cmentarz a My do restauracji, gdzie było dalej bardzo miło fajnie i mimo że nie było muzyki typowej jak na wesela - była spokojna która leciała w tle, to wszystko się udalo, wszyscy mega się bawili - zaskoczenie grillem i jego zawartością była mega - mieliśmy gości co na różnych weselach byli i mysleli że jak My mamy żałobe to u nas kościół, rosół i do domu, a było caaałkiem inaczej. Po rozjechaniu się części gości, zrobiliśmy z częścią gości która została after w apartamencie w antresoli, gdzie ja i MM poszlismy spać o 3 w nocy. Rano śniadanko i do domu, gdzie od piątku do niedzieli trwały kulturalne poprawiny :) 

    Ostatni, jak zarazem i pierwszy gośc, czyli Nasza Świadkowa pojechała we wtorek rano do domu. 

    W środę była sesja fotograficzna, trwająca 5,5 godziny, jutro Pani Fotograf będzie nam wysyłała płytkę ze zdjęciami. 

     

    To tak w skrócie wszystko ;) 

     

    Oczywiście na fb zero wiadomości że zmieniłam stan cywilny chodzi o statusy, zdjęcia, parę osób zorientowało się po zmianie moich personaliów i oczywiście o halo ja nic nie wiedziałam a co nic nie mówiłaś (i nie zapraszałaś - to będzie jeszcze od kilku osób na pewno)- no śmieszne po prostu ;) nic tak nie irytuje mnie jak głupie pytania w ten deseń. Kto miał wiedzieć, to się dowiedział, że wychodze za mąż :) a raczej że już wyszłam. Aaaa, a podróży poślubnej jeszcze nie było ;) 

9 komentarzy
  • Antonina, CecyliaPotoczanka, oraz magda lubią to
  • CecyliaPotoczanka
    CecyliaPotoczanka Uroczystości idealne, ja też pisałabym się na taki ślub. Dużo szczęścia! Gratulacje!
    13 lipca 2016
  • FikulAnia
    FikulAnia Świadkiem powinien być ktoś dla nas wyjątkowy - przyjaciel, ktoś z rodziny. To się sprawdza bo jak się przekonałaś działo sie dużo. Ściskam wirtualnie Parę Młodą ! Sto lat !!!
    13 lipca 2016
  • Yenika
    Yenika Kochana, po pierwsze GRATULACJE ! Fajnie, że uroczystości Wam się udały, że mogliście liczyć na świadkową. Żyjcie długo i szczęśliwie :* Ps. Od początku bardzo podobała mi się Twoja wizja ślubu i przyjęcia!
    14 lipca 2016
  • MaMaiJa
    MaMaiJa GRATULACJE! Kochana, bardzo się cieszę!!! :) Szczęścia, miłości i wytrwałości! :)
    27 lipca 2016