Magdalena May – dealer treści.

  • Posted by Oktawia
  • March 5, 2021 2:47 PM CET
  • 0 comments
  • 20,852 views

Na co dzień zajmuję się sprzedażą słów, w różnej formie. Działam jako freelancer, co sprawia, że każde zlecenie traktuję indywidualnie i z dużym zaangażowaniem. Firmy moich klientów są trochę moje. Dbając o ich wizerunek, dbam również o siebie.

Około 2 lata temu moja piśmiennicza działalność przekształciła się w agencję marketingowo-doradczą Diamond Speech. Chodziłam wtedy na zajęcia fitness dla Mam powracających do formy po porodzie. Na którymś treningu instruktorka zapytała, wiedząc mniej więcej, czym zajmuję się zawodowo, czy nie chciałabym poprowadzić jej firmowego fanpage. Zgodziłam się. Od tego momentu marketing internetowy całkowicie mnie pochłonął.

Przez wiele lat myślałam, że jestem typowym ekstrawertykiem – tak też odbiera mnie środowisko. Wszędzie mnie pełno, mam dużo energii, kontakt z nowymi osobami nie stanowi dla mnie problemu, jestem otwarta i komunikatywna. Niemniej przez wiele lat nie mogłam odnaleźć się w strukturze żadnej firmy (pierwszą pracę podjęłam, mając niespełna 18 lat) – nie wiedziałam dlaczego. Teraz już wiem – pracując, zamieniam się w typowego introwertyka. Potrzebuję własnej przestrzeni, spokoju, lubię sama zarządzać sobą w czasie, wyznaczać priorytety i deadline’y. 

Kocham podróżować. W wieku niecałych 20 lat wyleciałam pracować do Grecji. Z biura pracy trafiłam na wyspę Lefkada. W brytyjskim hotelu spędziłam 8 miesięcy. Tam nauczyłam się mówić po angielsku. Potem na 3 lata (z przerwami) wyjechałam do Holandii. Zarobiłam wtedy pierwsze większe pieniądze, a docelowo tę kwotę zamierzałam przeznaczyć na jakąś inwestycję. Jednak jako 20-kilkulatka niekoniecznie miałam pomysł, jak je ulokować – nie miałam sprecyzowanego celu, chociaż już na tym etapie wiedziałam, że w niedalekiej przyszłości chcę prowadzić własną działalność gospodarczą. Ostatecznie wszystkie te pieniądze wydałam na podróże po Europie, w tym Portugalia (Madera, Lizbona), Włochy (m.in. cudowna Sardynia). Tym samym wieku 26 lat zaczynałam od zera.

Nie wyobrażam sobie życia bez sportu. Uwielbiam wszelakie formy fitnessu – cardio, funkcjonalne, chodzenie po górach. Dla równowagi od niedawna ćwiczę pilates i jogę. Zimą spędzam dużo czasu na stoku – snowboarding sprawia mi dużo radości. Myślę, że regularna aktywność fizyczna poniekąd motywuje mnie do pracy – żeby działać jako freelancer, a jednocześnie samemu kontrolować i realizować wszystkie rzeczy związane z prowadzeniem firmy (nie tylko te, które lubię robić), trzeba mieć w sobie dużo determinacji.

Zawsze ciągnęło mnie w stronę niezależności i…komputera. Już jako dziecko (11-12 lat) prowadziłam bloga i tworzyłam dla siebie proste szablony w html. Potem na wiele lat o tym zapomniałam.

O swoich wrodzonych umiejętnościach przypomniałam sobie, gdy zdecydowałam się zajść w ciążę. Niechęć powrotu do nijakiej pracy i ogromna chęć zostania z córką w domu (z założenia do 3. roku życia) sprawiła, że szybko podjęłam kroki związane z założeniem firmy. Kiedy Nina miała pół roku, znalazłam interesujący mnie kurs z zakresu copywritingu. Zabukowałam termin i pojechałam do Wrocławia. Po otrzymaniu certyfikatu i powrocie do domu, ogłosiłam się na portalach do tego stworzonych – tak zdobyłam pierwsze zlecenia. Kilka kolejnych przyszło już z polecenia.

Wiedziałam, że jeżeli chcę się rozwijać, ludzie muszą się dowiedzieć, czym zajmuję się zawodowo. Wymyśliłam nazwę swojej firmy (na podstawie mapy myśli), założyłam fanpage, odkurzyłam profil na LinkedIn i rozpoczęłam działania. Z perspektywy czasu myślę, że przez pierwszy rok tworzenia marki osobistej, szukałam własnego stylu i budowałam tożsamość. Niemniej każde zadanie, mniejsze lub większe, doprowadziło do tego, że zaczęły pojawiać się coraz ciekawsze propozycje współpracy. Tym razem, w przeciwieństwie do lat poprzednich, od początku miałam jasno określony cel prowadzenia mojej firmy i mniej więcej ustalony plan działania.

Dziś jestem zdecydowanie bardziej   pewna siebie, a odpowiednie zaangażowanie sprawiło, że znalazłam się w miejscu, w którym powinnam/chciałam być. Czuję się dobrze, realizuje się zawodowo, stale podnoszę sobie poprzeczkę.

Pomimo że uważam, że prowadzenie własnej działalności gospodarczej nie należy do najłatwiejszych zadań, nie wyobrażam sobie powrotu na etat. Przynajmniej na razie. Cenię sobie tę wolność, możliwość wyboru czasu i miejsca pracy, klientów, zleceń, wakacji o każdej porze roku bez limitu dni. Jestem niezależna – finansowo, czasowo, mentalnie – i to daje mi poczucie bezpieczeństwa. A przede wszystkim cieszę się, że mam czas dla dziecka, na czym tak bardzo mi zależało, kiedy zakładałam własną firmę.

 

 

Diamond Speech Magdalena May
Agencja Marketingowo–Doradcza

www.fb.me/diamondspeech.mm
www.diamondspeech.pl

 

0 comments